sobota, 14 kwietnia 2012

Rodział 3 .

- No dalej wiem, że potrafisz się zatrzymać, no dalej .- Szeptał Fabian, gdy co sekundę był bliżej śmierci .
- Po prostu zwolnij  - dodał po chwili .
Nie odstępowałam nogi z pedała gazu, nagle przebłysk  wspomnień, związanych z  Blake'm kazało mi zahamować . Jednak prędkość jaką zmierzałam w jego kierunku, była tak wysoka, że nie było sposobu .
Wychyliłam głowę za okno i głośno krzyknęłam :
- Zejdź mi z drogi, zejdź ...
I nagle mój głos wy cichł , w ostatniej chwili skręciłam w prawo stronę , wprost pod pędzącą ciężarówkę .
Uderzyłam w nią . Nicodem, szybko wyleciał z auta, i kierował się w moją stronę, to samo zrobiła Ellie i Fabian . Z drugiej strony ulicy, niespodziewanie znajdująca się Amelia obserwowała całe zajście. Byłam nieprzytomna . Fabian i Nico z obawy o wybuch, wyciągnęli mnie z samochodu .
Położyli mnie na zaśmieconym. brudnym chodniku i głośnym tonem mówili do mnie :
- Proszę nie umieraj !
- Dlaczego...Boże.....dlaczego ! - krzyczała Ellie .
Fabian złapał za komórkę i zadzwonił po pogotowie . Na sygnale wpakowali mnie do karetki, podłączyli do maszyn i pędem odjechali . Niezgodnie z przepisami pojechali również przyjaciele .
W szpitalu było tłoczno i głośno, nie pozwolili, aby poszli ze mną Eleonor i Nicodem, o dziwo także Fabian .
- Wszystko, będzie dobrze Abby ! - usłyszałam zza moich pleców, kiedy zostałam wieziona na salę .
- Musimy szybko operować, wiesz gdzie jesteś ? Zadzwonimy po twoich rodziców - rzekli świecąc mi po oczach latarką .
- Nie....- Wybełkotałam .
Byli gotowi by operować miałam zapadnięte płuco . W poczekalni zmartwiona Ellie, piła swoją 4 kawę.
- Idź do domu i się prześpij - powiedział Nicodem i kiwnął głową.
- Zostaniemy z nią - odwrócił się w stronę Blake'a .
- Nie mogę, ja muszę zostać - jąkała się .
- Trzęsiesz się, wszystko dobrze ?- Spytał Hale i złapał ją za rękę .
Otworzył lekko usta, potrząsł głową  i dodał :
- Cooo, co ty masz na ręku ?- Dziwił się .
- Nic !!!- Krzyknęła i zabrała dłonie za siebie .
Nico odsunął się i "zawiesił broń " .
Zza korytarza wybiegł chirurg . Spojrzał się badawczym wzrokiem na każdego z nich po kolei.
Próbował wydusić z siebie słowa, ale nie wiedział jak je dobrać .
- i ??? - Zniecierpliwiła się dziewczyna .
- ...



1 komentarz:

  1. Super blog. Zapraszam do mnie!
    http://revennge.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń